EcoGenerator

Zielona energia napędza Szczecin

EcoGenerator czy spalarnia śmieci? Jakże różny wydźwięk można przypisać obu tym nazwom. A to właśnie spalanie odpadów generuje energię i w dodatku jest eko. A paliwa dla przeprowadzenia tego procesu, dostarcza każdy z nas.

Kiedy powstawał zakład na Ostrowie Grabowskim – wyspie rzecznej znajdującej się w Szczecinie – równocześnie w sześciu innych miastach Polski budowano lub otwierano podobne obiekty. Były to: Białystok, Bydgoszcz, Konin, Kraków, Poznań oraz Rzeszów. Już funkcjonowała za to spalarnia odpadów w Warszawie, uruchomiona po raz pierwszy w 2001 roku. Co ciekawe, już przed wojną pracowały w Polsce dwie spalarnie śmieci – również w Warszawie oraz w Poznaniu. Obie ucierpiały jednak w czasie wojny i choć uruchomiono tę w stolicy wielkopolski także po 1945 roku, to jednak zamknięto ostatecznie w 1957.

Energia z rusztu

Paliwem, czyli czynnikiem ulegającym spaleniu, są śmieci. I to nie te pochodzące z wyselekcjonowanej zbiórki czy segregacji, ale te zmieszane – lądujące w naszym domowym lub osiedlowym kuble. Zebrane przez specjalistyczne pojazdy z posesji, trafiają właśnie tu – do spalarni. Do EcoGeneratora trafiają także odpady pochodzące z mechanicznej obróbki w instalacjach mechaniczno-biologicznych, gdzie najpierw wychwytuje się te frakcje, które nadają się do procesu recyklingu.

- Trzecia grupa odpadów, które przetwarzamy w EcoGeneratorze to paliwo alternatywne RDF, czyli odpady nienadające się do recyklingu, a posiadające wysoką wartość kaloryczną – mówi Anna Folkman, rzecznik prasowy Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów, EcoGenerator. - Tego typu odpady wykorzystywane są w ZUO w Szczecinie szczególnie w czasie rozruchu instalacji po planowym, corocznym postoju remontowym.

Pierwszym przystankiem dla tego, co przywiozą śmieciarki, jest specjalny bunkier rozładunkowy o pojemności szacowanej na pomieszczenie około czterech tysięcy ton odpadów. Wydaje się dużo, jednak chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę, jak wiele śmieci generujemy każdego tygodnia. Ma to przełożenie, dość obrazowe, również na liczby – pojemność bunkra zapewniłaby pracę dla całości instalacji zaledwie przez sześć dni.

W tym pomieszczeniu znajduje się także najbardziej efektowny element pod względem wizualnym – ogromny chwytak przypominający te z nadmorskich automatów do łapania maskotek. Wyszkolony operator za jego pomocą nie tylko podaje wkład do palenisk, ale także odpowiednio miesza zawartość tego osobliwego magazynu.

Palenisko jest zwane rusztem. I to właśnie tutaj odbywa się centralny punkt procesu, podczas którego ma miejsce nie tylko obróbka termiczna, ale także ruch mechaniczny i dostarczanie wspomagającego powietrza. Aby całość szła sprawnie, niezbędne jest utrzymywanie odpowiedniej temperatury – tutaj aż 850 stopni! – przez palniki wspomagające proces. Te z kolei zużywają olej opałowy. Ich rola to nie tylko uniemożliwienie zakłócenia procesu i jego parametrów w przypadku mniej kalorycznego składu spalanych właśnie odpadów. Utrzymanie odpowiedniej temperatury gwarantuje bowiem rozkład niektórych potencjalnie szkodliwych składników spalin, które są w tym celu specjalnie zatrzymywane w komorze przez odpowiedni czas.

Co ciekawe, te same spaliny powstałe podczas spalania odpadów na ruszcie, służą dalej do podgrzania kotła wodno-parowego. Powstała w nim para technologiczna napędza następnie wirniki turbiny sprzężonej z generatorem energii elektrycznej. Para, która pozostanie, wykorzystana zostaje natomiast do produkcji energii cieplnej.

– W ciągu ostatnich trzech lat średnio przyjmowaliśmy około 172 tysiące ton odpadów rocznie – mówi Anna Folkman. – Co z tego wyprodukowaliśmy? Energię elektryczną i cieplną, odpowiednio – 85,6 tysięcy megawatogodzin i 725,8 tysięcy gigadżuli średnio na rok. Sami również korzystamy z własnej energii, dlatego do sieci oddaliśmy średnio 63 tysiące MWh i 714,3 tysięcy GJ.

Co zostaje z góry śmieci

Spaliny kończą swoją pracę wraz z ogrzaniem kotła. Zanim jednak opuszczą zakład, są poddane kolejnym procesom, w których pozbawiane są szkodliwych substancji i pyłów w takim stopniu, aby zapewnić bezpieczeństwo szeroko rozumianemu środowisku, jak i nam ludziom. Redukcja tlenków azotu, użycie elektrofiltru dla separacji pyłów i popiołów, absorpcja wodna związków fluoru i chloru, absorpcja dwutlenku siarki, dioksyn i furanów, metali ciężkich czy rtęci – to główne elementy oczyszczania spalin, jakie zachodzą w EcoGeneratorze. Muszą one spełnić wymagane limity emisji poszczególnych składników i substancji, jak również są pod tym kątem kontrolowane przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Oczywistą rzeczą jest, że nie tylko spaliny pozostają z całego procesu. Jest też żużel i popiół – czyli to, co nie nadaje się już do spalenia. Tutaj z pomocą przychodzi cały system odżużlania. W pierwszym etapie całość ulega przesiewaniu, jak również wyodrębnieniu ulegają metale. Tak wyselekcjonowaną masę składuje się następnie w odpowiednich warunkach i wykorzystuje do produkcji kruszyw stanowiących potem budulec dla powstania nowych dróg. Do zewnętrznych firm trafiają natomiast popioły lotne z kotła, pyły z elektrofiltru jak i zużyty węgiel aktywny – gdzie są dalej przetwarzane (pod kątem odzysku lub unieszkodliwienia). Na terenie zakładu funkcjonuje natomiast oczyszczalnia ścieków technologicznych, które powstają w procesie oczyszczania spalin. Po zakończeniu procesu, trafiają one do Duńczycy – ramienia Odry w pasie Międzyodrza.

Po co zatem segregować?

W całej Europie znaleźć można około pół tysiąca obiektów podobnych do tego, jaki od kilku lat funkcjonuje na wyspie Ostrów Grabowski. Najwięcej mają Francja i Niemcy, a Szwecja rozlokowała je nawet na terenie Parków Narodowych. Stolica Austrii posiada zaś taką spalarnię położoną w samym centrum miasta. Skoro więc tak dobrze to działa, to dlaczego tyle hałasu jest o segregację odpadów?

Jak już wspomnieliśmy, EcoGenerator przyjmuje odpady komunalne, zwane zmieszanymi. Te, których nie segregujemy na poszczególne frakcje w naszych gospodarstwach domowych. Ale nadal to właśnie segregacja i odzyskiwanie surowców z odpadów są najlepszymi metodami pod kątem środowiska. Spalanie zaś jest znacznie lepszym sposobem utylizacji tego, co nie da się posegregować niż składowanie na wysypiskach. O szkodliwości tej ostatniej metody nikogo przekonywać nie trzeba. Jeśli zatem dzięki spalarniom da się nie tylko ograniczyć ilość składowanych odpadów, ale także wytworzyć za ich pomocą energię cieplną i elektryczną – to zalety tego rodzaju zakładu wydają się trudne do przecenienia. Dodatkowo należy pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem unijnym, w docelowym roku 2035 na składowiska będzie mogło trafiać maksymalnie zaledwie dziesięć procent odpadów zebranych w poszczególnych gminach. Jeśli więc czegoś nie da się wyselekcjonować i poddać recyklingowi jako dana frakcja – np. papier, tworzywa sztuczne czy szkło – i tak nie można tego składować zgodnie europejską z polityką dbania o środowisko naturalne.

– A miejmy świadomość, że sama spalarnia jako taka, emituje zdecydowanie mniej zanieczyszczeń do powietrza, gleby i wody w warunkach kontrolowanych niż tysiące domowych pieców i kominków, w których spala się paliwa stałe – mówi Anna Folkman. – A nadto jako jedna z niewielu spalarni w Polsce, posiadamy własną oczyszczalnię ścieków przemysłowych. Parametry wszystkich emisji są przez nas monitorowane przez cały czas działania procesów technologicznych. Co więcej – badamy środowisko naturalne w bliskim otoczeniu zakładu już od czasów jego budowy. Analizujemy fizyko-chemiczne parametry wody w Duńczycy jak i ichtiofaunę i zbiorowiska glonów. Jak dotąd nie odnotowano niekorzystnych zmian w żadnym z tych obszarów maturalnego środowiska.

Teren wokół zakładu, jakże przecież malowniczo położonego na wyspie, okalają dodatkowo nasadzone drzewa, jak i bogactwo fauny, którą nietrudno jest spotkać w jego bezpośredniej bliskości. Dlatego też m.in. zdecydowano się na instalację szeregu budek lęgowych dla jakże pożytecznych jerzyków.

Wykopaliska EcoGeneratora

Na różnych etapach procesu unieszkodliwiania odpadów w szczecińskiej spalarni, pracownicy co rusz dokonują ciekawych odkryć w ogromnej masie śmieci. Przy ładowaniu do bunkra o pojemności 4 tys. ton czy też już po spaleniu, w hali żużla, odnajdują nierzadko ciekawe przedmioty.

Zdarzyło się, że znaleziono wszelakie medale, hełm wojskowy, kajdanki, aparat fotograficzny, podkowę, wózek sklepowy czy fragment podwozia od poczciwego fiata 126p. Była też kibicowska flaga czy ogromny pluszowy miś. Najciekawsze tego rodzaju znaleziska można podziwiać w specjalnej gablocie na terenie obiektu.

 

Dużo dobrego Zakład Unieszkodliwiania Odpadów przynosi także miastu jako pracodawca. Zatrudnia około półtorej setki specjalistów różnych branż. Kadra liczy wielu inżynierów. Zdecydowana większość pracowników bowiem, reprezentuje pion techniczny. Jako że zakład funkcjonuje przez 24 godziny na dobę przez cały rok – wymaga to dodatkowo pracy zmianowej dla specjalistów odpowiedzialnych za utrzymanie i działanie procesu technologicznego. Kierownicy zmian, operatorzy maszyn, obchodowi, elektrycy – to oni czuwają nad prawidłowym działaniem poszczególnych urządzeń, jak i zakładu jako całości – tylko z jedną przerwą na postój remontowy raz w roku.

Turbozespół gra cały rok

Sercem technologii wytwarzania energii elektrycznej jest tzw. turbogenerator wraz z turbiną parową o mocy nominalnej 15,1 MWe. Razem tworzą tzw. turbozespół – kotły wytwarzają parę, ta napędza turbinę sprzężoną z generatorem i tak oto powstaje energia elektryczna. Parametry pary napędzającej turbinę są stale monitorowane, a gdy ta obniży swoje parametry - zostaje przekierowana do podgrzewania, w specjalnych wymiennikach ciepła, wody ciepłowniczej, która trafia do Szczecińskiej Energetyki Cieplnej. Jej część natomiast jest również zawracana dla pokrycia potrzeb własnych zakładu. Przykładowo, bierze udział w procesie ogrzewania pomieszczeń, podgrzania i odgazowywania wody zasilającej kotły czy też wtłaczana jest do parowego podgrzewacza powietrza. Również wygenerowana przez turbozespół energia elektryczna w stosunkowo niewielkim procencie, służy do zasilania obiektów spalarni. Jest niezbędna do napędzania pomp, pracy wentylatorów, oświetlenia, jak i wszystkich pozostałych systemów wchodzących w skład procesu technologicznego czy też pomiarowych. Jednoczesne wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej nazywa się kogeneracją i jest niezwykle efektywnym sposobem współdziałania i współprodukcji dwóch systemów. A kiedy dodatkowo surowcem poświęcanym do produkcji są zwykłe zmieszane odpady komunalne – trudno znaleźć lepszy sposób generowania i obiegu energii.

- Wydajność EcoGeneratora to 176 tys. ton odpadów rocznie. Dzięki temu instalacja może unieszkodliwić odpady z terenu Gminy Miasto Szczecin a także z innych gmin, w ramach podpisanych umów – mówi Anna Folkman. - W okresie letnim zakład pokrywa prawie połowę zapotrzebowania na ciepłą wodę w mieście, natomiast w okresie zimowym jesteśmy ważnym regulatorem ciśnienia sieci ciepłowniczej. Ciepło wytworzone w wymiennikach jest cały czas przekazywane do sieci i zużywane przez mieszkańców Szczecina.

Eko przyszłość

Niebawem w sąsiedztwie EcoGeneratora ma powstać kolejna instalacja – tym razem służąca do termicznego unieszkodliwiania odpadów medycznych i weterynaryjnych. Zakład, którego otwarcie planuje się na przełom 2027 i 2028 roku ma zabezpieczyć Szczeciński Obszar Metropolitalny w zakresie postępowania z tego rodzaju odpadami.

Dach magazynu żużla, czyli miejsca, do którego trafiają pozostałości po procesie spalania, ma zaś posłużyć za miejsce montażu instalacji fotowoltaicznej, której jeszcze większą część spółka planuje wybudować na sąsiedniej wyspie. Panele solarne w pierwszej kolejności mają pokryć głównie zapotrzebowanie własne zakładu ze szczególną myślą o okresie corocznego postoju technologicznego, podczas którego produkcja energii jest zatrzymana. Mniejsza część instalacji, ta na terenie EcoGeneratora, miałaby zacząć swoją pracę już na przełomie obecnego i przyszłego roku. Większa – ta na sąsiedniej wyspie Ostrów Mieleński – jest na etapie przygotowania, a planowo ma zacząć działać w okolicach 2030 roku. Teren został już wydzierżawiony, a mowa tu jest o farmie, która zająć ma około czterdziestu hektarów. Ta część instalacji fotowoltaicznej zasilać miałaby także jednostki miejskie przyczyniając się do osiągnięcia samowystarczalności energetycznej naszego miasta.

- Działamy zgodnie z założeniami programu Energia Miasta Szczecin – mówi Folkman. – Dlatego zakład, jak i jego okolice, ciągle się rozwijają.

W ramach spoglądania w przyszłość, pracownicy zakładu chętnie oprowadzają zorganizowane grupy szkolne po terenie spalarni. Już drugoklasiści ze szkół podstawowych mogą na własne oczy przyjrzeć się pracy instalacji pod okiem przewodników, którzy również wykładają w przystępny sposób teorię podczas spotkania edukacyjnego. Takie wycieczki są przy tym bezpłatne, za to niezwykle popularne.

- W minionym roku odwiedziło nas 1865 osób, które wzięły udział w 89 spotkaniach edukacyjnych. – mówi Anna Folkman. – A do końca czerwca 2025 mamy już rozpisane wszystkie możliwe terminy wizyt! Harmonogram na kolejny rok szkolny będziemy tworzyć w sierpniu i wtedy też będziemy starać się zapisać wszystkie grupy znajdujące się obecnie na liście rezerwowej.